Archiwum 21 lutego 2004


lut 21 2004 my hands up, my hands up, they want me with...
Komentarze: 9

Dzis w koncu laskawie pozwolono mi zlozyc dokumenty w sprawie stalego pobytu. Nie bylo co prawda karzelkow i celebracji w klimacie “Misia”, ale mam nadzieje, ze w takim klimacie odbedzie sie wreczenie zezwolenia na pobyt ;)

dzis poczulem sie jak ekskluzywny terrorysta, bo pobrano odciski wszystkich palcow i obu dloni i robili to z takim zacieciem, ze az dziwne, ze nie chcieli silikonowych odlewow innych organow ;) Do tego oczywiscie musialem rozdawac na prawo i lewo zdjecia i autografy. I az sie w koncu zabalem, ze tak swietnie wypadam w roli przestepcy, ze na koncu bedzie egzekucja. Ale nie bylo.

Za to po wszystkim pan oficer mi powiedzial jedna rzecz, ktora jezeli nie byla swietnym dowcipem, to byla surrealistyczna wizja – ponoc mam to odebrac za…. 4 miesiace

Chyba w drodze na lotnisko.

kubissimo : :
lut 21 2004 new school boy
Komentarze: 2

Jakis dziwny ten uniwersytet. Nie ma zadnych konkretnych grup, pod ktore moglbym sie podczepic. Na kazdej lekcji jestem z nowymi ludzmi i sie alienuje. Z jednej strony to dobre, bo jezeli sie nie zakoleguje z nikim, kto by mi potem pozyczyl notatki (utylitaryzm towarzyski), to bede grzecznie chodzil na zajecia. No ale z drugiej strony jakos tak dziwnie, zwlaszcza, ze jakos wszyscy sie na mnie gapia. Jakby nie widzieli kubu....

Do tego system numeracji sal doprowadza mnie do obledu. Zamiast po ludzku zrobic numerki typu 10, 11, 12 na parterze, 110, 111, 112 na pierwszym pietrze, czy 210, 211, 212 na drugim, oni sie bawia w jakies kombinacje typu T24a, P43, S07/08 :/ ehhh Pewnie przez to w kazdym budynku siedzi pan w okienku z napisem INFORMACJA, a na kazdym rogu sa drogowskazy do poszczegolnych sal. Tyle, ze nawet to sie nie sprawdza, bo na planie np. jest aula T12a, ktora na planie nie istnieje. Bo na planie nazywa sie Aula Rossa. Tylko skad ja to mam wiedziec?

Dlatego na wiele zajec nie dotarlem, bo nie znalazlem auli. Albo znalazlem, ale po pol godzinie szukania. No i nie poszedlem, bo sie wstydze wchodzic z takim opoznieniem. Chociaz Wlosi z tym nie maja problemow. Wchodza na zajecia godzine po rozpoczeciu i 5 minut pozniej wychodza, bo tak naprawde to tylko przyszli pozyczyc papierosy. How modern….

Na jedne zajecia nie trafilem przez wlasna glupote (ale tylko na jedne! Cala reszta to nie moja wina). Zajecia wedlug planu byly w sali 28, a ja z uporem maniaka czekalem pod 23. No i sie doczekalem… na lekcje angielskiego na poziomie neandertali :) Taki juz moj los.

Na podobnym poziomie stoja zajecia z wloskiego dla stypendystow. Zajecia dla grupy zaawansowanej. Hehe. Pierwszy raz jestem tym najlepszym z wloskiego, a reszta mnie nienawidzi. Wlacznie z reprezentacja polska. Ale oni to pewnie dlatego, ze sa z Krakowa. No dobrze, zeby nie bylo ze sie chwale, to Enrique jest lepszy w kwestii slownictwa. Ale to dlatego, ze po hiszpansku prawie wszystko mowi sie tak samo tylko sepleniac. Ale gramatycznie Enrycze jest pikus :)))

kubissimo : :
lut 21 2004 Caravaggio reloaded
Komentarze: 1

 bylem na ciekawej wystawie. Nazwanej zreszta wystawa niemozliwa i slusznie, bo zgromadzenie tego materialu graniczy z cudem – wystawa prezentowala wszystkie obrazy (i freski) Caravaggia, ktore w rzeczywistosci sa porozrzucane po calej Europie. Dlatego na wystawie zaprezentowano cyfrowe fotografie rzeczywistej wielkosci. Calkiem sprytne, bo dzisiejsza technika pozwala zrobic IDEALNE kopie tych obrazow – widac kazde pociagniecie pedzla, kazde pekniecie farby na plotnie. Gdyby je wrzucic w zabytkowe ramy, to laik (np. taki kubu) nawet by nie zauwazyl roznicy.

Generalnie pomysl mi sie spodobal, bo po co organizowac jakies wielkie i kosztowne wystawy typu IMPRESJONISCI i potem drzec, zeby nikt obrazow nie ukradl, ani na nie nie nasmarkal, skoro mozna zrobic kopie idealne.

Trzeba sprzedac ten patent Muzeum narodowemu :)

kubissimo : :
lut 21 2004 aha
Komentarze: 5

 Bylbym zapomnial. Bo ja nie tylko tu kompleksowo pieknieje i sie opalam, ale rowniez chudne. Zgodnie z zalozeniami :)

Tzn nie wiem, czy wczesniejsze zalozenia uwzglednialy az takie tempo, bo idzie mi naprawde niezle :)

chociaz sa pewne problemy – pomimo paska co 3 minuty musze podciagac spodnie, bo mi spadaja. Trzeba bedzie pojsc na zakupy*, albo cus…. :)

Jak nic zostane miss anoreksji 2004 :)))

______________________________________

* u nas (a raczej u Was) pewnie tego nie ma na miescie, bo i po co? zyjemy w trzecim swiecie mody, ale jakby ktos przegladal powabne magazyny to polecam kampanie reklamowa ARMANI JEANS. Bardzo bardzo bardzo MMMRRRRAUU

kubissimo : :
lut 21 2004 this is not a test
Komentarze: 2

 Dzis mialy sie zaczac zajecia i wlasciwie sie zaczely ale nie do konca.

Bo jak tylko dotarlem na wydzial, to sie okazalo, ze o 15 ma byc spotkanie dla stypendystow, ktorzy chca chodzic na kurs wloskiego. Kurs jak kurs, raczej go nie potrzebuje, bo to co najwyzej poziom srednio zaawansowany, a ja…. hehehe ;) Ale takie zajecia maja jedna wielka zalete – poznaje sie innych erasmusowcow. No to poszedlem, tracac przez to jedne zajecia, ktore sie zaczynaly o 14 i mialy trwac dwie godziny. Na miejscu okazalo sie, ze spokojnie moglem isc na tamte zajecia bo nasze spotkanie przeniesiono na 16, czyli nie tylko stracilem zajecia o 14, ale i te o 16 :/// No ale juz zostalem i poczekalem. A bonus byl taki, ze poznalem Costanze, sliczne&urocze dziewcze z Argentyny. No i grupe innych ludkow, m.in. Enrique, najprzystojniejszego na swiecie Hiszpana :)

Spotkanie polegalo na tym, ze dali nam do zrobienia banalny test (bylem pierwszy) i potem prowadzaca zajecia sobie z nami pogadala i sie dowiedzialem, ze wygladam jak Hiszpan. Niestety nie powiedziala, ze jestem podobny do Enrique :/ mam nadzieje, ze to kwestia czasu i opalenizny :) no i przeszczepu wlosow :)))

kubissimo : :